RSS
wtorek, 27 września 2011
nowy blog

Przeprowadzam się!

http://mamurasaki.blogspot.com

20:35, mamurasaki
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 20 lutego 2011
Turkusowo

Ah ten sutasz!!!!!

Zakochałam się w tej technice! Daje nieziemskie efekty w rekordowym czasie.

Pierwsza duża forma z Agatem w roli głównej.

I wreszcie zrobiłam zdjęcia skończonej 2tygodnie temu bransoletki z jaspisem.

Mam jeszcze pare kolczykow z kamieniami Nocy Kairu-niestety czekają na bigle :/

poniedziałek, 14 lutego 2011
Wpis spontaniczny

Z góry przepraszam za kiepskie zdjęcia, ale chce się kilkoma rzeczami szybciutko podzielić.

Poznaje nową technikę i jestem ZAUROCZONA efektami jakie można uzyskać z tak niepozornych sznureczków zwanych sutaszem.

Inna sprawa.. pojechałam do Chełma z Hubertem i jak zwykle a) kupiłam sobie buty b) poszłam do fryzjera XD w związku z tym drugim dorobiłam się grzywki i nie wiem czy z nią wytrzymam. Butki są ciemno brązowe.

A oto nasza asystentka od śniadań i obiadów w Chełmie... :D

Dziś przyszły do mnie dwie bardzo wyczekiwane paczuszki!

Jedna ze sporym i baaardzo wartościowym zamówieniem na najwspanialsze japońskie koraliki Miyuki.

Druga....

Z moim niesamowitym zegarkiem :O

Stwierdziłam otatnio, że jako twórca będę się starała zaopatrywać w akcesoria tworzone przez innych. Ten zegarek autorstwa Madam Lili znalazłam zupełnie przypadkiem. Jest niesamowicie klimatyczny.

Tymczasem... Kabanos ma nowy oficjalny klip... Zachwycam się jego konwencją już od piątku i wciąż przestać nie mogę. Wizualizacja tego tekstu sprawiła że mój zachwyt nad tym kawałkiem wybuchł z nową siłą.

Z jeszcze inszych spraw. Na stoisku w Centrum Mody w Nadarzynie sprzedała się już co do jednej sztuki moja koralikowa biżuteria.. Co do jednej sztuki.. Przyznam, że dodało mi to wiatru w żagle :D

sobota, 29 stycznia 2011
Nowa era

Nowa era wiąże się z faktem powstawania mojej strony. Prace idą powoli z braku czasu, ale krok po kroku wszystko się zmienia, nawet sposób fotografowania moich prac.

Ostatniotworzę jakby więcej, bardziej intensywnie. Komentarze dotyczące moich prac dodają mi energii.

Uskrzydla mnie też muzyka...

Wróciłam do słuchania Trivium. Zniknęła dziwna blokada, która sprawiała że odpychałam sens wspomnień z nimi związanych i to pozwoliłomi wrócić do ich muzyki.

Wiem, mało zrozumiały ten wpis, ale miałam dziwny dzień i chyba jestem już nim zmęczona.

Dobranoc.

23:20, mamurasaki
Link Komentarze (2) »
niedziela, 23 stycznia 2011
pomysłów tak wiele a czasu wciąż za mało..

Zaczęłam notować w kalendarzu wszystko co chcę danego dnia zrobić, staram się nie odpuszczać. Czasem oczy same się zamykają ze zmęczenia, a ręce odmawiają posłuszeństwa, ale droga do celu zawsze tak wygląda.. prawda?

Tydzień temu powstałtaki oto szalik.

Sama wełenka, bez jedwabnego podkładu. Jest taki mięciusi...

Również w zeszły weekend naszkicowałam kilka pomysłów na naszyjniki. W mojej wyobraźni łączą się różne techniki, w związku z tym trzeba to czasem przenieść na papier zanim naprawdę powstanie. W tygodniu powoli powstawały części tych naszyjników. Wczoraj prawie skończyłam 2 (brakuje im tylko zapięć) i zrobiłam większą część trzeciego.

Jestem więc dumna ze swojej zawziętości:)

Tymczasem wczoraj w programie"Alchemia zdrowia i urody" na TVP Warszawa widziałam samą siebie malującą karnawałowe zdobienie na paznokciach mojej szefowej :D ale miałyśmy z mamą porcję śmiechu.

Program można zobaczyć tutaj: http://www.tvp.pl/warszawa/magazyny/alchemia-zdrowia-i-urody/wideo/22012011/3837951 (nasza część zaczyna się koło 10tej minuty programu).

Tak poza tym to aktualnie czytam najnowszą powieść H.Murakamiego- jak zawsze nie sposób się oderwać. A czeka na mnie 3 i 4 tom mangi K.Nakazawy- Hiroshima 1945... Powiem wam tylko, że co innego czytać książki o tamtych wydarzeniach, a co innego przyglądać się obrazom tamtych dni, ukazanym tak realistycznie..  Człowiek czuje, że nie ma na nic wpływu, że nie ma pojęcia o tak wielu sprawach i patrząc w te obrazy powoli gubi sens świata..

sobota, 08 stycznia 2011
Filiżanka kawy i Tygrysia noc

Skąd tytuł tego wpisu? Tak spontanicznie nazwałam sobie moje dwa ostatnie szaliki.

Koohii kappu

Tora no youru

Kocham ten język niech się czasem ta miłość przyda do czegoś, nie?

Jeśli chodzi o szaliki wyglądają tak...

Jeśli zaś chodzi o japoński- wreszcie się zapisałam na zajęcia. Zaczynam 23 marca, ale zaczynam na 100% bo moja determinacja i upór w dążeniu do pewnego celu osiągnęły kolejny wymiar.

Dziś po raz pierwszy obejrzę dvd do ostatniego singla Merii.. Mama przywiezie mi odebrany z poczty, pachnący nowością oryginał płytki................

13:18, mamurasaki
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 20 grudnia 2010
Szal gwiazdkowy dla mamy

Spokojna czerń, lekko baśniowa szarość i rozświetlająca czerwień- czyli klasyczny tricolor.

Na prośbę mojej mamusi. Miękki, jedwabny szal z wełną z merynosów.

Pewnie przedostatni w tym roku ;)

Skończyłam też zamówienie na 5 naszyjników. Czeka mnie zrobienie jeszcze 2 innych zamówień- super, tylko kiedy wreszcie popracuje nad swoją stroną...

12:42, mamurasaki
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 13 grudnia 2010
Weekend artystyczny

W sobotę po wyleczniu popiątkowego kaca (firmowa mini impreza integracyjna) ufilcowałam kolejny szalik. Jestem w nim dosłownie zaaakochana. Na zdjęciach troszkę brak tych ostrych barrrrw...



Okazało się również, że posypały się zamówienia na filcowe naszyjniki z dredów i z różyczkam, tak więc w niedzielę od rana zabrałam się za niezwykle przyjemną, kolorową produkcję :)

Tak poza tym to wreszcie udało mi się skończyć moją ręcznie malowaną tacę do naszej cieplutkiej kuchenki.
Prezentuje się całkiem nieźle.



Czeka mnie w tym tygodniu mnóstwo pracy po pracy ;)

Tagi: filcowanie
09:35, mamurasaki
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 28 listopada 2010
Szalikowo

Tydzień temu pewna niezwykle inspirująca osoba o imieniu Marta przekazała mi w bardzo czytelny sposób tajemną wiedzę dotyczącą filcowania szalików.

Jeśli ktoś szuka sposobu i chciałby dowiedzieć się jak najwięcej o tym temacie polecam ze szczerego serca http://www.crafttrioszki.pl/kategoria/69/szkolenia,filc

Tymczasem tak oto powyższy szalik, wykonany właśnie w zeszłą sobotę, komponuje się z moją osobą :)

Wczoraj znów była sobota. Najpierw wyruszyłam na łowy i do mamusi na bezmięsną fasolkę po bretońsku (jako że innej nie tknę):) Znalazłam kilka ciekawych łaszków i szmatek, wróciłam do domu spracowałam się przy odkurzaniu po czym..... zabrałam się za szalik!

W związku z tym dziś bolą mnie wszystkie mieśnie. Ale i tak jestem z siebie bardzo zadowolona.

16:04, mamurasaki
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 18 listopada 2010
Kwiatuszki spontaniczne

Kupiłam szarą, zwyczajną sukieneczkę.

Następnego dnia stwierdziłam, że czegoś jej brakuje i trzeba temu zaradzić ;)

Po dołożeniu czarnego paska jest idealnie:)

Tymczasem mam wrażenie, że w moim życiu zaczyna się dziać coś ciekawego.. ale o tym już kiedy indziej.

piątek, 12 listopada 2010
Krajobraz zaklęty w kamieniu

Skończony wczoraj naszyjnik.

czwartek, 11 listopada 2010
Twórczość w rozkwicie

WRÓCIŁAM DO MALOWANIA :D

Po raz pierwszy od dawna czuje, że mam po co malować.

Nie pora się poddawać! Już ja im pokaże ;)

Ten niesamowity aromat farb olejnych i terpentyny, ręce upaprane po łokcie - jak ja za tym tęskniłam!

Ostatnio dokończyłam też pewien filcowy naszyjnik.

.. jak również jestem w trakcie wykonywania takiego oto wisiorka z jaspisem krajobrazowym w roli głównej

czwartek, 21 października 2010
Warushawa no Aki

Jak to jest, że wczoraj wszystko mnie dobijało do momentu kiedy wracając z zakupów włączyłam sobie na słuchaweczki najnowszy singiel Merii.

Oh bajko moja!
Muzyka wybuchłaa... świat zawirował, aż zaczęło brakować tchu! Serducho znów oszalało, nie wiedziałam czy płakać, czy zachwycać się tym idealnym połączeniem wieczornych widoków miasta i muzyki czy lepiej zamknąć oczy i włączyć własną wizję, wchłaniać każdy dźwięk bez udziału innych zmysłów.

Oglądałam PV do Crisis Moment nieskończoną ilość razy. Ah mogłabym patrzyć na Gare w nieskończoność.

KOCHAM TEN ZESPÓŁ..

Dziś od rana jestem w zupełnie innym nastroju.

A tymczasem zakwitły u mnie jesienne filce :)
Siostrzyczka wzięła je na sprzedaż do Centrum Mody^^

czwartek, 07 października 2010
pierwszy filcowy szal dla mamusi

... i prawdopodobnie ostatni.

Masakycznie ciężka "zabawa". Kilka godzin ścierania skóry z dłoni z następstwem w postaci bólu pleców.

Ale efekt wart męczarni...

Ostatnie zdjęcie najlepiej oddaje kolorystyke, jest na nim również broszka stworzona specjalnie na potrzeby szalika.

(te "puste" miejsca w strukturze całego szalika tak naprawde są wypełnione przezroczystą tkaniną, jest to granatowy szyfon)

Szal ma jakieś 1,5m długości.

14:19, mamurasaki
Link Komentarze (1) »
czwartek, 30 września 2010
opowieści koncertowe

Pomijając tłum dzikich nastolatek przed wejściem do klubu (grupa dzieciaków brzęczących jak na przerwie w szkole) oraz ciężkie przejścia przy szatni.. Koncert sam w sobie był niezwykłym doświadczeniem!

Przede wszystkim chylę czoła aż po ziemię przed Panem Wokalistą.
Zawsze słuchając nagrań D'espairs Ray zastanawiałam się jak jego głos brzmi na żywo i czy można słuchając go wtedy doświadczyć tak samo silnych emocji.
Przez pierwsze 3kawałki nie byłam w stanie otrząsnąć się z osłupienia.....
Miałam wrażenie, że za chwile pochłonie nas wszyskich i mimo tak drobnej postury zmieścimy mu się w tych PRZEOGROMNYCH PŁUCACH!!!
Stałyśmy obok siebie we cztery nieco oddalone od sceny, z początku tylko zasłuchane z wielkimi promiennymi bananami na twarzach i niedowierzaniem w uszach ;)
Jak on to robi?? Nie wkładając zbyt wielkiego wysiłku, szalejąc po scenie niczym tornado wydaje z siebie tysiące barwnych dźwięków doprowadzając publikę do szaleństwa.
W dodatku dał nam całkiem konkretny popis przemówień w języku angielskim :D

Naprawdę starałam się skupić na pozostałych instrumentalistach, ale jedynę co mogę przyznać to że zespół współgra ze sobą rewelacyjnie a energia, którą dzielą z tłumem wywołała ogromną falę radości i zaowocowała świetną zabawą.

Ale Hizumi... Po prostu padam na kolana..
Zdjęć raczej nie robiłam, bo nieststy ochroniarze się mocno czepiali :/
W zasadzie tylko jedno na początku wyszło względnie.

Karyu- gitarzysta


a taka to była odległość

Muszę się jednak przyznać do kilku rzeczy.
1. Przed wejściem do klubu zamiast Despairsow wyłyśmy "Dobranockę" Kabanosa aż się ludzie gapili XD
2. Nie kupiłam płyty mimo że miałam taki zamiar (robię się skąpa! nic tylko Merii bym kupowała ;P) Kupiłam tylko szmacianą torbę z logo bo mi się podobała.
3. Po koncercie marzyłam o tym że w niedzielę jadę do Otwocka na Kabanosa XD
4. Dopiero w dzień koncertu odkryłam, że Despy wydały pod koniec lipca nowy album.. a zatem poszłam kompletnie nieprzygotowana bo przesłuchałam go 2,5 raza zaraz potem włączając nowe Merii i.. Kabanosa oczywiście!

Anyway..
To MY przed koncertem :)

Lis, moja siostra Jola oraz ja, nawet troszkę naszyjnika widać.


a tu z Lisem.

no właśnie- naszyjnik!
Skończony w niedzielę, czyli na dwa dni przed koncertem uff..

Tak oto labradoryt, 2 larvikity i hematyty zawisły dumnie na mojej szyi.

Tymczasem dziś impreza w PARKu! A jutro zdychanko w pracy hehe.

 
1 , 2 , 3 , 4